Biznes e-commerce z domu: jak zacząć?

Dzisiaj temat mniej wnętrzarski, chociaż w sumie jeśli się zastanowić, to praca z domu jest tematem bezpośrednio związanym z… domem. W związku z Waszym entuzjastycznym przyjęciem mojej propozycji poruszenia tematu prowadzenia biznesu e-commerce z domu, ochoczo zabrałam się do pracy.

Szybko okazało się, że nie będę w stanie napisać wszystkiego, co chciałam w jednym poście. Podzieliłam więc temat na kilka części – dzisiaj kilka słów o tym, co trzeba zrobić i o czym pomyśleć ZANIM podejmiemy decyzję o rzuceniu etatu i założeniu sklepu internetowego w domu.

Pamiętajcie, że jest to wpis na blogu – a taka forma rządzi się swoimi prawami.  Muszę być konkretna, zwięzła i do celu. Z pewnością jest jeszcze milion innych, małych, pobocznych czynności, które powinniście wykonać. Wpis niech będzie swojego rodzaju przewodnikiem, inspiracją do dalszych działań.

Jak już uporam się ze wszystkimi częściami tematu i opublikuję wszystkie posty, zbiorę to w podcast i nagram jeden odcinek z całością. Dziś – dla czytających.

Co to jest to e – commerce?

W tym artykule przez e-commerce rozumiem po prostu sklep internetowy. Czy to z produktami fizycznymi czy to z produktami dostępnymi online (jak e-booki czy kursy online).

Wszystko co opisuję jest poparte moim doświadczeniem. Nie jest ono jedyną słuszną drogą, jaką można podążać w e-commerce, więc jeśli ktoś ma sklep i u niego/niej wygląda to inaczej to proszę nie hejtować 🙂

Jak zacząć? Moja historia.

Zanim otworzyłam sklep internetowy z uchwytami meblowymi z mosiądzu, przez rok prowadziłam (i nadal prowadzę) bloga o tematyce wnętrzarskiej, projektowałam również wnętrza. Piękne wnętrza to coś, co niezmiennie inspiruje i fascynuje mnie od lat, dlatego też wybór asortymentu do mojego sklepu wydał mi się naturalny i bardzo w zgodzie ze mną. Zaznaczę, że Opa! Interiors to nie mój pierwszy biznes, jednak jest to pierwszy sklep internetowy jaki prowadzę/prowadziłam.

Prowadzenie bloga o wnętrzach i projektowanie wnętrz dało mi mnóstwo wiedzy na temat trendów we wnętrzarskim świecie, oferty na polskim rynku, ale też za granicą. Poznałam potrzeby klientów oraz możliwości lokalnych sklepów w ich zaspokojeniu.

Decyzja o wprowadzeniu mosiężnych uchwytów w prostej, minimalistycznej formie i o ponadczasowym designie nie była więc fanaberią czy wymysłem. Była wynikiem obserwacji braków na rodzimym rynku (nigdzie nie mogłam znaleźć uchwytów pasujących do moich projektów) oraz oferty na rynkach zagranicznych (za granicą jakoś były, ale – niestety – w zagranicznych cenach)

W tak zwanym międzyczasie zaszłam w ciążę i przez większość dnia byłam po prostu zmęczona. Projektowanie wnętrz wymagało ode mnie długich godzin spędzonych przed komputerem oraz dużych pokładów kreatywnej energii – nawet wtedy, kiedy ich nie miałam. Biorąc to pod uwagę, oraz fakt, że tuż tuż na świecie miał pojawić się mały bobasek, zaczęłam myśleć nad biznesem, który:

  • pozwoli mi pracować o dowolnej porze dnia lub nocy (lubię pracować późnym wieczorem)
  • zajmuje max 3-4 godziny dziennie
  • ma potencjał, żeby działać samodzielnie i zupełnie automatycznie w perspektywie 2-3 lat (planuję założyć kolejny, duży biznes, który będzie zatrudniał ludzi i zmieniał świat, ale musze najpierw wpaść na rewolucyjny pomysł. A na to musze mieć czas.)

Miałam więc:

  1. Około 4 godziny dziennie, kiedy byłam w stanie myśleć
  2. Społeczność fanów bloga o wnętrzach na Facebooku i Instagramie
  3. Do dyspozycji mieszkanie 53m2 z balkonem w którym ciężarna spędzałam całe dnie (produkt, zatem, nie mógł być duży i zajmować za dużo miejsca. Nie chciałam na początek wynajmować ani zewnętrznego biura, ani magazynu, żeby ograniczyć koszty na czas testów)
  4. Świadomość, że w Polsce brakuje pięknych, minimalistycznych, mosiężnych uchwytów w dobrych cenach, a klienci ich szukają i nie mogą znaleźć.

Czy biorąc pod uwagę a,b i c nie założylibyście sklepu internetowego z mosiężnymi uchwytami meblowymi? Sprawa była oczywista.

Nie założyłam jednak od razu sklepu – o nie, spokojna Wasza głowa. Zaczęłam od badań, testów i researchu. Zaczęłam od poszukiwań producenta (nie miałam zamiaru otwierać własnej fabryki pod Warszawą) oraz zamówienia próbek i prototypów pierwszych modeli (ci z Was, którzy są ze mną od początku pamiętają, że na samym początku w sklepie były 4 modele uchwytów. Próbek i prototypów było znacznie więcej).

Gdzie szukać producenta?

Pisałam do firm w Polsce i za granicą które zajmują się odlewaniem mosiądzu, pisałam do producentów uchwytów meblowych etc.

Osoby które chcą importować, powinny spojrzeć na Alibabę, lub pojechać na kilka targów z branży która ich interesuje. A targów – jak się człowiek trochę rozejrzy – jest całe mnóstwo w Polsce i w krajach sąsiednich. Targi są o tyle fajne, że można pomacać produkt na miejscu i nie trzeba się bawić w wysyłanie próbników w te i wewtę (szczególnie fajne są dla osób, które nie chcą tworzyć nowego produktu, ale zająć się dystrybucją produktu od producenta).

Alternatywnie, jeśli jest jakaś firma, która robi coś, co Wam się podoba, ale chcecie coś trochę innego – warto z firmą porozmawiać, czy nie stworzy dla Was produktu ‘white label’, czyli wyprodukowany u nich w fabryce, ale pod Waszą metką. W takich przypadkach fabryka stworzy produkt dla Was, według Waszych wytycznych.

Wiadomo, jeśli planujecie otworzyć sklep internetowy z plakatami czy naklejkami czy czymś innym względnie prostym w produkcji, nie będziecie potrzebowali od razu wielkiej fabryki – wystarczy zaprzyjaźniona drukarnia.

W sklepach internetowych dobrze sprzedaje się również rękodzieło. Pamiętajcie jednak, że jeśli sami dziergacie kocyki, to sprzedacie ich ograniczoną ilość. Z prostej przyczyny – doba ma tylko 24 godziny, więc wydziergacie tylko tyle kocy. Żeby udało Wam się zachować jakiś work-life balance może być konieczne zatrudnienie podwykonawców, którzy będą dla Was dziergać.

Wracając do Opa! Interiors

Decyzję o tym, które modele ostatecznie trafią do sprzedaży podjęliście Wy – model po modelu, konsultowałam moje prototypy z Wami. Pytałam na Facebooku, prosiłam, żebyście wybierali. Ostatecznie do sprzedaży trafiły 4 modele wybrane przez Was, z czego 3 są w sprzedaży do dzisiaj.

Jaką miałam z tego korzyść? Ano taką, że jak zlecałam produkcję to wiedziałam, że uchwyty nie będą zalegać u mnie w magazynie (czytaj – na moim balkonie). Wiedziałam, że znajdę wśród Was pierwszych klientów (ba! Byliście nawet zapisani na listę mailingową dla chętnych na zakup!) i będę mogła dalej pytać Was o zdanie. To ogromna wartość dla startującego sklepu.

Słowem – wszystkie decyzje, włącznie z ceną uchwytów, konsultowałam z moimi potencjalnymi klientami. Zminimalizowałam ryzyko niepowodzenia projektu oraz katastrofy finansowej związanej z inwestycją w produkcje uchwytów, których nikt nie chce kupić.

Nie mogę tego podkreślić wystarczająco – zanim zamówicie duże ilości produktu, zbadajcie, przeliczcie, przekalkulujcie. Decyzje biznesowe powinny być podejmowane na podstawie liczb, rozmów z klientami i analizy tych dwóch obok siebie. At the end of the day, tworzycie produkt dla Waszych ukochanych klientów. To ich opinia powinna być najważniejsza.

Żeby to podkreślić, podam Wam przykład modelu ‘Chloe’, który pojawił się w pierwszym dropie kolekcji. Przewidywałam, że będzie to ogromny hit – mosiężny uchwyt z marmurowym guzikiem! Coś pięknego. Wszyscy klienci zachwycali się nim na etapie testów, ale ja – przezornie, zamówiłam tylko 200 sztuk na start.

I miałam racje! Chloe sprzedawał się zdecydowanie wolniej względem innych uchwytów. Mimo, że uchwyt wzbudzał zachwyt i zbierał lajki na Instagramie, wciąż zalegał mi na magazynie.

Po kilku ankietach i rozmowach z klientami dowiedziałam się, że – owszem – uchwyt jest piękny, ale nikt nie chce mieć całej kuchni czy całej garderoby w marmurowych uchwytach. Klienci szukają cześć spokojniejszego, bardziej klasycznego, ponadczasowego.

W efekcie, wyprzedałam nakład klientom, którzy wymieniali uchwyty przy szafeczkach i szukali uchwytów dekoracyjnych i już nie zamówiłam kolejnej partii. Skupiłam się na zaspokojeniu potrzeb głównej grupy klientów – wykańczających kuchnie, łazienki i garderoby.

Jaką można wyciągnąć z tego lekcję:

Zanim otworzycie sklep internetowy zróbcie dokładny research, z którego dowiecie się czy produkt który planujecie wprowadzić do sprzedaży komukolwiek się przyda, ale – przede wszystkim – czy ludzie będą chcieli Ci za niego zapłacić tyle, ile sobie wymyślicie. Pomoże Wam w tym społeczność, którą wcześniej zbudujecie w formie bloga/profilu na Facebooku/Instagramie lub płatne reklamy testowe (Facebook, Google).

Sprawdźcie też czy macie dużą konkurencje oraz jakie ona ma ceny. Absolutnie nie polecam otwieranie sklepu internetowego i zamawianie produktu, który ‘wydaje nam się’ że się sprzeda. W takiej sytuacji jest duża szansa, że zostaniemy ze stosami produktu w mieszkaniu i będziemy te stosy wyprzedawać przez całe wieki, aż w końcu w tym zagraconym mieszkaniu zwariujemy.

Łatwiej – i taniej – mają osoby, które planują wprowadzić na rynek produkt elektroniczny – e-booka, szkolenie online, jakiś kurs za który trzeba będzie zapłacić. W tym wypadku inwestycja w produkt jest jednorazowa. Tworzymy produkt, ustalamy cenę, i – później – skalujemy sprzedaż.

Jeśli wprowadzacie na rynek nowy produkt, czyli taki, którego konkurencja nie ma, możecie faktycznie ustalić sobie cenę, która będzie odpowiadała i Wam i klientom. Jeśli jednak wprowadzacie produkty, które są dostępne w innych sklepach internetowych – nie będziecie mieć dużej elastyczności cenowej. Będziecie musieli dopasować się pod tym względem do konkurencji.

Jeśli – tak jak ja – planujecie sprzedaż produktu, który wyląduje u Was na balkonie, w salonie i w sypialni (a tak u mnie było zanim zorganizowałam sobie gabinet z magazynem), to polecam się trzy razy zastanowić co będziecie sprzedawać, popytać potencjalnych klientów i zacząć sprzedaż od niewielkich, testowych partii (nawet jeśli finansowo Wam się to nie zepnie, to w przyszłości możecie więcej na tym zyskać). W przeciwnym wypadku możecie utonąć w towarze we własnym domu. A stąd tylko mały krok do obłędu.

Ile to kosztuje?

To zależy. Głównie od produktu, jaki planujecie wprowadzić na rynek. Jeśli planujecie wprowadzić na rynek pierścionki z brylantami – na start będziecie potrzebowali znacznie więcej kasy niż osoby, które napiszą e-booka, albo będą sprzedawać wielorazowe kubki na kawę.

Ja na start (produkcję małych partii ok. 100 sztuk 4 modeli uchwytów +marketing i testy) wydałam około 10 000 zł. Potrzebowałam więc takiej kasy na inwestycję obarczoną ryzkiem. Po wydaniu tej kwoty i sprzedaży pierwszej partii uchwytów wiedziałam już, ile i w jakim tempie mogę sprzedać, mogłam więc z większym spokojem serca reinwestować wszystko co zarobiłam na sprzedaży pierwszej partii uchwytów w dalszą produkcję oraz na zwiększenie wydatków marketingowych.

Dodatkowo musicie liczyć się z wydatkiem na księgowość, stronę www i marketing. O marketingu będzie innym razem – niżej piszę o stronie i księgowości.

Na co zwrócić uwagę?

Planując prowadzenie sklepu internetowego z domu ważne jest, żeby wybrać produkt, który zmieści nam się w domu. Ciężko będzie nam trzymać w kuchni rowery elektryczne czy obszerne żyrandole. Jeśli zdecydujecie się na większe produkty konieczne będzie wynajęcie przestrzeni magazynowej co wiąże się z dodatkowymi kosztami w niepewnym momencie startu. Osoby z garażem, strychem czy piwnicą mogą sobie pozwolić na większy produkt niż osoby mieszkające w małym mieszkaniu.

Ile czasu to zajmuje?

Przyznam szczerze, że ten pierwszy etap – czyli wymyślanie identyfikacji marki, tworzenie strony internetowej sklepu, organizacja produkcji pierwszych partii i prototypów oraz pierwsze działania marketingowe i testy z potencjalnymi klientami to był najbardziej czasochłonny czas w historii mojego sklepu.

Faktycznie pracowałam wtedy normalnie jak na pełen etat, ale zależało mi na szybkim ogarnięciu sprawy. Da się to – jak ktoś się uprze – załatwić po godzinach pracy na etacie. Na etapie testów nie polecam rzucać etatu. Jeśli macie wymagającą pracę, zajmą Wam może te testy trochę dłużej, ale przynajmniej będziecie mieć większą pewność rzucając się na głęboką wodę. Jak już sobie wszystko poustawiałam, zarządzanie sklepem zaczęło mi zajmować zdecydowanie mniej czasu. Dziś zajmuje mi to max 4 godziny dziennie (podkreślam słowo max).

Jak to ogarnąć technicznie?

Z takich technicznych rzeczy będziecie potrzebować:

  • Logotypu.

Jeśli nie chcecie płacić grafikowi, polecam darmowy serwis canva.com gdzie przy odrobinie fantazji stworzycie sobie piękne logo. Moje tworzyłam samodzielnie właśnie tam. Jeśli jesteście osobą z brakiem poczucia estetyki i jest wam wszystko jedno jak co wygląda – polecam zapłacić za logotyp grafikowi.

To bardzo ważny element waszego sklepu, to po logtypie klienci będą Was rozpoznawać w Internecie i nie ma co tego elementu bagatelizować. Zlecenie logotypu – w zależności od doświadczenia grafika może kosztować od 500 do 2000 zł.

  • Strony www z modułem sklepu.

To chyba najważniejszy element Waszego sklepu – gdzieś klienci muszą kupować od Was produkty. Mi stronę założył mąż, bo się na tym zna. Mam sklep na WordPressie z bezpłatnym modułem sprzedażowym WooCommerce. Mąż mi to pięknie skonfigurował i nauczył mnie edycji strony na tyle, że zmiany graficzne czy nowe produkty dodaję sobie sama, co znacznie skraca czas wprowadzania zmian i poprawek na stronie oraz samo zarządzanie produktami czy magazynem.

WooCommerce jest spoko, trochę czasu będziecie musieli poświęcić na naukę obsługi zarówno strony jak i sklepu. Ale jak już się nauczycie, to później wszystkie zmiany i obsługa będą Wam zajmowały dosłownie chwilę. W moim więc przypadku wszystko odbyło się bezkosztowo, jeśli nie macie wśród znajomych czy rodziny nikogo kto ogarnie Wam temat za friko, postawienie strony ze sklepem może kosztować do kilku tysięcy.

WooCommerce to nie jest jedyna techniczna opcja prowadzenia sklepu – zapytajcie Pana Googla, w internecie jest mnóstwo porównywarek serwisów z modułem sklepu. Polecam wybrać taki, który będzie Wam później łatwo samodzielnie ogarniać – zarówno pod względem edycji wyglądu sklepu jak i zarządzania magazynem. Umiejętność technicznego ogarnięcia sobie sklepu zaoszczędzi Wam w przyszłości mnóstwo nerwów, czasu i pieniędzy.

Czy trzeba mieć stronę internetową?

Teoretycznie nie, możecie sprzedawać swoje produkty na Allegro, serwisach typu Showroom czy Pakamera (jeśli produkt odpowiada profilowi serwisu), jednak z mojego doświadczenia wynika, że sprzedaż za pośrednictwem tych portali jest droga (serwisy pobierają dużą prowizję) i mała.

W moim przypadku 95% zamówień na uchwyty przyjmuję przez moją własną stronę internetową z modułem sklepu. Zamówienia z Allegro i innych serwisów spływają, ale okazjonalnie. Fajnie uzupełnia to sprzedaż, ale nie robiłabym testów zapotrzebowania na Allegro, bo jest duże prawdopodobieństwo, że stwierdzicie, że zapotrzebowania nie ma – co wcale nie musi być prawdą.

  • Księgowośći.

Jeśli zdecydujecie się samodzielnie obsługiwać księgowość, na pewno praca zajmie Wam te dodatkowe kilka godzin w miesiącu.

Ja nigdy do księgowości się nie dotykałam, robi to mój księgowy, który pracuje ze mną od czasów mojego pierwszego biznesu. Jeśli coś polecam outsourceować to właśnie księgowość. Jest to umiejętność, która nie ma wiele wspólnego z rozwojem biznesu e-commerce, a zajmuje dużo czasu. Oddajcie to profesjonalistom, a zaoszczędzony czas poświęćcie na rozwijanie sprzedaży i marketing. Ja za usługi księgowe płacę ok 300 zł/miesięcznie, ale z pewnością da się znaleźć tego typu usługi nieco taniej – szczególnie jeśli prowadzicie (albo planujecie prowadzić) jednoosobową działalność gospodarczą.

Podsumowując

Odpowiednie przygotowanie i research zanim założycie sklep internetowy może być Waszym być, albo nie być w tym biznesie.

Podsumowując – zanim rzucicie wszystko i założycie sklep internetowy należałoby:

  1. Zrobić rozeznanie na rynku, który znamy (albo chociaż kojarzymy). Jakie są jego faktyczne potrzeby. Czy czegoś brakuje, a jeśli brakuje, to czy gdyby się pojawiło ludzie chcieliby to kupić i za ile.
  2. Dopasować produkt do możliwości magazynowych jakie mamy w domu, chyba, że jesteśmy gotowi ponieść koszty magazynu już na etapie startu sklepu.
  3. Znaleźć producenta, od którego kupimy produkt, albo który dla nas produkt stworzy. Dobrze znaleźć producenta, który stworzy dla nas – na początek – małe ilości produktu. Jeśli będziemy sprzedawać produkt, który sami zaprojektujemy i stworzymy – stworzyć mockup lub próbkę do testów.
  4. Skonsultować gotowy produkt, próbkę lub prototyp, cenę produktu etc. Z potencjalnymi klientami
  5. Rozejrzeć się za najlepszym dla siebie technicznym rozwiązaniem sklepu – jaka platforma z jakimi modułami. Polecam poklikać gdzieś i wybrać taką, która jest dla nas najłatwiejsza i najbardziej intuicyjna w obsłudze. W przyszłości, w razie problemów, zmian etc. będziecie w stanie poradzić sobie z nimi sami, co zaoszczędzi Wam czas i pieniądze.

Jak już macie to wszystko ogarnięte: pewność (albo chociaż przypuszczenia), co do produktu/usługi jaki będziecie sprzedawać, producenta/sposób produkcji/ produkt online, wybraną platformę sprzedażową, należy przejść do etapu kolejnego, czyli sprzedaży i marketingu. O tym, w oddzielnym poście.

Mam nadzieję, że wpis był dla Was choć odrobinę pomocny. Dajcie znać czy urodziły Wam się jakieś pomysły!

 

 

O mnie

OPA! Interiors to blog dla wszystkich kochających piękne wnętrza. 

To właśnie z miłości do nich powstała moja kolekcja uchwytów meblowych już dostępna W SKLEPIE

Całuski!

Olga

odkryj świat uchwytów i gałek meblowych opa!

Instagram

Archiwum

Top 6 z nowego katalogu IKEA – moje typy

Przyszedł ten czas w roku.. magiczny czas. Czas nowego katalogu IKEA. Kocham IKEA słuchajcie. Co to jest za sklep. Jeśli się urządzaliście niedawno to na pewno się ze mną zgodzicie, że NIE MA drugiej takiej firmy meblarskiej, która zarówno instrukcje jak i technologie składania mebli opanowała po prostu do levelu majstersztyk. Co przyjadą meble z

Czytaj więcej »

Jak założyć i prowadzić sklep internetowy z domu [podcast]

No i udało się! Po dwóch postach udało mi się również nagrać dla Was odcinek do posłuchania. Przypomnę dla zagubionych – w serii: biznes e-commerce z domu, powstały dwa wpisy na blogu Jak zacząć Sprzedaż i marketing W odcinku podcastu poruszam wszystkie te kwestie i, oprócz mojej historii, poruszam tematy: Od czego zacząć planowanie założenia

Czytaj więcej »

Biznes e-commerce z domu: marketing i sprzedaż

Kiedy już odpowiednio przygotujemy się do założenia sklepu internetowego –  to znaczy: zbadamy potrzeby rynku i znajdziemy produkt który spełni jego oczekiwania, znajdziemy dla siebie odpowiednią platformę do sprzedaży przez Internet (stronę i sklep internetowy), zbudujemy społeczność (bądź przygotujemy się do zbudowania społeczności) która będzie naszą pierwszą grupą odbiorców – przyjdzie czas na marketing, sprzedaż,

Czytaj więcej »